Kupuję ubrania w lumpeksie. I się tego nie wstydzę.

, poniedziałek, 19 grudnia 2016
W second handach kupuję już od paru lat. Bo z lumpeksami jest jak z blogowaniem: wciągają na maksa i jak już się raz spróbuje, ciężko się od nich oderwać. Jako nastolatka czasami wstydziłam się tego, że mam jakiś ciuch z szmateksu. Na pewien sposób czułam się może nawet winna tego, że mimo iż pochodzę z rodziny, w której nie narzeka się na brak pieniędzy, to ubieram się w miejscach, które kojarzone są jako te przeznaczone dla biednych ludzi. Dopiero z czasem nauczyłam się je doceniać i głośno mówić o tym, że KUPUJĘ W LUMEPKSACH. I wcale się tego nie wstydzę.
W ciągu lat second handy mocno ewoluowały, a buszowanie po nich i wyławianie przysłowiowych perełek zaczęło być trendy i świadczyć o tym, że kobieta jest zaradna i pomysłowa, bo wie jak ubrać się oryginalnie i niedrogo. Z miejsc, które omijało się szerokim łukiem, śmierdzących, wiecznie zabałaganionych, w których ciuchy porozwalane były byle jak w wielkich koszach zmieniły się w normalne sklepy, w których ładnie pachnie i jest czysto, a ubrania są wyprasowane, wyprane, ładnie rozwieszone na wieszakach. Raz byłam nawet w takim, w którym ubrania były ułożone kolorystycznie, a w kolejnym- według rozmiarów. Aż przyjemniej robi się zakupy. Ale nie tylko dlatego kupuję w lumpeksach. Dlaczego więc to robię? Z pięciu prostych powodów: 
1. Cena
W lumpeksach cena może zaskoczyć, ale tylko pozytywnie. W moim ulubionym second handzie nigdy nie znalazłam nic, coby kosztowało więcej niż 30,00 zł. To maksymalna cena, jaką trzeba zapłacić za sukienkę na imprezę czy jeansową kurtkę. Najczęściej w szmateksach kupuję bluzki i nigdy za żadną nie zapłaciłam więcej niż 15,00 zł. W sieciówce mogłabym za tyle kupić co najwyżej majtki. 
2. Oryginalność
W szmateksie nigdy nie znajdziecie dwóch jednakowych rzeczy. Zyskuje się tym samym pewność, że nikt wokół Ciebie nie będzie miał identycznej bluzki czy torebki. I że koleżanka będzie Ci zazdrościć, że to właśnie Ty masz tą rzecz, a nie ona. 
3. Metka
Nie jestem fanką markowych ubrań, nie jaram się najnowszą torebką Balmain, nie lubię ubrań z logo widocznym już z odległości kilometra, ale byłabym hipokrytką nie przyznając, że odczuwam dużą satysfakcje kiedy udaje mi się kupić wiosenny płaszcz River Island za 1/10 jego ceny. Takie rzeczy tylko w second handach. 
4. Jakość
To nie prawda, że w lumpeksach są rzeczy gorsze jakościowo. Czasami wydaje mi się, że jest wręcz odwrotnie. Mam wiele rzeczy prosto z szmateksów, które mimo wielokrotnego noszenia, prania, prasowania, nadal są jak nowe. W mojej szafie jest też nie mało ubrań z sieciówek, które po jednym praniu nadają się już tylko na ścierki do mycia podłóg. 
5. Adrenalina
Idąc do lumpeksu nigdy nie wiem czy wyjdę z pustymi rękoma, z jedną bluzką czy z torbą wypełnioną po brzegi kolejnymi perełkami. Ten element zaskoczenia, nutka niepewności, zastrzyk adrenaliny przyciąga jak magnes. I działa bardziej pobudzająco niż poranna kawa. 

W second handach kupuję właściwie wszystko, jednak najczęściej bluzki, swetry i sukienki. Wyjątek stanowią buty oraz bielizna, myślę, że z wiadomych powodów. Mam żelazną zasadę, że kiedy tylko przyniosę coś do domu, niezależnie czy ma metkę czy nie, od razu wrzucam do pralki. Kupując w lumpeksach nie mam wyrzutów sumienia, że znów wydałam pieniądze na kolejny ciuch, bo wiem, że rażąco nie uszczuplę domowego budżetu, bo to tylko kilka(naście) złotych. Z tego samego powodu nie szkoda mi ich wyrzucić czy pociąć na ściereczki do ścierania kurzu, kiedy się zniszczą, zmechacą, stracą kolor lub przestaną mi się podobać. I jeśli mam być szczera, wolę odwiedzić kolejny second hand i kupić używaną, ale jedyną w swoim rodzaju rzecz niż galerię handlową, w której wszystko jest takie same.  

PS. Bluzki, które widzicie na zdjęciu kupiłam za 15,00 zł. Obie są markowe i miały metki.

74 komentarze

  1. Angelika, właśnie wokół, w niektórych kręgach, wciąż jeszcze panuje to przekonanie, że w lumpeksach kupują ludzie biedni. Na szczęście to się zmienia! Dobrze, że mówisz o tym otwarcie :) Ja również kupuję w lumpeksach, bo zgadzam się z każdą Twoją wypunktowaną zaletą lumpeksu.

    Powiem więcej - jest w świecie, zapewne niejedna, ale o jednej wiem, taka osoba, która na zakupach w second handach zrobiła fortunę :) Czytałam o niej artykuł. Kupowała, udoskonalala (lub nie) i sprzedawała jako bezcen ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurczę, chyba sama zacznę tak dorabiać do domowego budżetu :P

      Usuń
  2. zalezy od lumpa, w niektorych w warszawie glownie, ceny sa po 120 zl za kg. to jest duzo :/ Ale u mnie w miejscowosci jest to max 45 zl i to jest super! I tylko tam lubie chodzic tak naprawde. kiedys, w podstawowce nie przyznawalam sie, ale teraz sie chwale, bo co - to w koncu sukces i podziw jak sie znajdzie cos ekstra albo cos markowego w second handzie :D Tez to uwielbiam! I to podniecenie, gdy uda sie cos fajnego upolowac <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! ja w podstawówce też się wstydziłam przyznawać, że mam coś z lumpeksu, teraz mogę się tym chwalić na lewo i prawo :)

      120 zł za kg to naprawdę dużo, w takim SH zakupów raczej bym nie robiła

      Usuń
  3. Mam tak samo! Też nie narzekam na brak pieniędzy, ale po prostu wolę je wydawać na rzeczy, które są tego warte. Mam wrażenie, że teraz w sklepach ciuchy mają mocno wygórowane ceny w stosunku do jakości .. a w SH za kilka złotych można dorwać np. 100% wełniane swetry, albo grube porządne jeansy :) No i adrenalina :D to jest to hehe ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam wrażenie, że w tych sieciówkach to coraz gorszej jakości ubrania są za wygórowaną cenę, która jest taka jaka jest, bo wszyta jest metka z nazwą producenta. a to wszystko i tak jest w Chinach produkowane...

      Usuń
  4. Kurczę ja to Ci zazdroszczę ' oka' Nigdy nie umiałam nic dostrzec w lumpeksach dla siebie🙄

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, ja lumpeksy które znam pozostały jeszcze na poziomie tych, które się omija szerokim łukiem. Ale mam nadzieję, że to się zmieni i znajdę kilka takich, które z radością będę odwiedzała. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam lumpeksy. Teraz nie mam na nie czasu ale latem upolowałam cudna. Nowa torebkę MK. Oryginalna 😊

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie mam daru do wyszukiwania perełek, dlatego kupuję głównie nowe rzeczy na wyprzedażach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyprzedaże też uwielbiam! :D ja w ogóle nie lubię przepłacać.

      Usuń
  8. Też od dawna kupuję ciuchy na szmateksie. Sam fakt tego, że można znaleźć coś wyjątkowego, nie rzadko dobrej jakości i za niską cenę robi swoje.

    Pozdrawiam,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  9. jak byłam młodsza uważałam, że to straszny wstyd kupować w lumpeksach. że dla biedaków. teraz myślę, że każdy kupuje tam gdzie chce. i to że mnie na coś stać, wcale nie znaczy że muszę to od razu kupować. ostatnio upolowałam świetną kurtkę dla swojego faceta. taki sportowy softshell wodoodporny i wiatroodporny. za 7 zł :) moja siostra kupuje mi ubranka dla dziecka. cena? jakieś 50 groszy za sztukę. więcej argumentów mi nie trzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja przyjaciółka też kupuje swojej córeczce ubranka w second handach. ja też zamierzam tak robić.

      Usuń
  10. Nie raz można trafić na świetne rzeczy. Ja mam całą kolekcję kaszmirowych i z wełny merynosa swetrów, które normalnie kosztują kilkaset złotych za sztukę a ja za nie dałam kilka-kilkanaście ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tak, w lumpeksie można dorwać perełki ;) Ja bardzo często wychodzę z takich sklepów z ciuszkami dla synka z metkami i co najciekawsze kosztują 2-3zł firmówki H&M itd ;) Niestety dla siebie jakoś gorzej mi już coś fajnego upolować..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musisz szukać, a na pewno coś znajdziesz :)

      Usuń
  12. Zdecydowanie moje ulubione sklepy! :D Zakupy za grosze najbardziej cieszą <3 pozdrawiam Edyta z www.dekorujchwile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja tez kupuje w lumpach:). I kocham To!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne bluzeczki :) dla takich perełek warto pobuszować ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Też lubię buszować po lumpeksach. Mam kilka perełek stamtąd, np sukienkę, którą pożyczały koleżanki na wesela, czy oryginalny żakiet, za pomocą którego zdałam trudny egzamin na studiach :) (prof. okazał się fanem szmateksów :D). Kupuję nie tylko dla siebie, ale też dla dziecka, bo szczerze mówiąc, ceny ubranek dziecięcych w normalnych sklepach odstraszają! Dać 70zł za dżinsy, które posłużą około 3 miesięcy to gruba przesada. Ostatnio kupiłam sweterki świąteczne dla siebie i synka i zapłaciłam za oba całe 15 zł! W zwykłym sklepie nie zmieściłabym się w 100zł! A czy warto tyle płacić za kilka dni noszenia? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie ceny ubranek dziecięcych w normalnych sklepach przerażają, kiedyś widziałam jeansy dla maluszka, które kosztowały więcej niż spodnie dla mnie w tym samym sklepie! różnica w tym, że ja mogę chodzić w nich latami, póki nie przytyję lub ich nie zedrę, a taki maluszek założy kilka razy i już z nich wyrośnie...

      Usuń
  16. Wiele bardzo eleganckich sukienek udało mi się tam kupić, nawet nie chodziło o cenę, ale o ich fason. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Prześliczne te bluzki:)
    Rzeczywiście nie powinniśmy się wstydzić kupowania w Lumpeksach. Można tam znaleźć przecudowne rzeczy, a po co miałyby się zmarnować, jeśli ktoś nosił to raz czy dwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja też kocham lumpeksy. Pamiętam też z dzieciństwa, jak zabierała mnie babcia w takie miejsca a ja z obrzydzeniem czekałam, bo mi tam śmierdziało. Dobrze, że te miejsca zmieniły się z czasem ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Też kiedyś kupowałam, ale to trzeba mieć czas i chęci, aby walczyć z tym tłumem przy otwarciu na dostawie. Nie dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego ja przychodzę w dniu dostawy, ale jakieś 2-3 godziny od otwarcia, bo mam wtedy pewność, że największy tłum już przeszedł i na spokojnie będę mogła przejrzeć zawartość wieszaków;)

      Usuń
  20. Ja też większość rzeczy oprócz butów i bielizny mam z lumpexów. Co ciekawe nawet zdarza sję, że kupię jakąś rzecz od znanego projektanta albo drogiej sieciówki np. Massimo Dutti czy Mango. Kilka razy zauważyłam, że to co kupiłam na prysłowiowym po 2 zł to później królowało w Elle czy Vogue na propozycjach modnych stylizacji. Warto ubierać się w ciucholandach, bo za 100 zł można wyhaczyć 50 ciuchów. :) w zwykłej sieciówce niejedna bluzka podrzędnej jakości, ktora po 1nym razie się spęczkuje, kosztuje 40 zł, a pozniej nadaje sie do podlogi. Trafnie to ujelas :) Popieram Cie w 100% i sama czasami jezdze do innego miasta wlasnie na łowy. Super artykul i na pewno bede Cie odwiedzala czesciej !!!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za miłe słowa i oczywiście zapraszam w odwiedziny jak najczęściej :D

      Usuń
  21. Lumpeksy, to kopalnia "perełek" - uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kiedyś nie mogłam się odnaleźć w takich sklepach. Nie wiedziałam jak szukać. Aż pewnego dnia weszłam i zaczęłam oglądać każdą rzecz. Siedziałam w tym sklepie pół dnia chyba ale tak mnie to wciągnęło, że wracałam jak tylko była nowa dostawa:)Teraz się przeprowadziłam i nie za bardzo wiem gdzie tutaj są takie sklepy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zrób rozeznanie w terenie, a na pewno trafisz na jakiś fajny lumpeks :)

      Usuń
  23. To witaj w klubie :) U mnie też duża część garderoby jest z lumpa i dobrze mi z tym.

    OdpowiedzUsuń
  24. ja uwielbiam szmateksy:D kupuję tylko tam i jestem dumna z siebie że za 50 zł mam połowę szafy a nie jedną skarpetkę;p

    OdpowiedzUsuń
  25. Kilka lat temu bylem 2,3 razy i znalazłem nową koszulkę (z metką) asics'a do biegania :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Też kupuję w lumpeksie, mam taki jeden w którym ubrania są nawet z metkami, są one niezniszczone, w stanie bardzo dobrym, a ich cena też oscyluje w granicach 10-30 zł. No chyba że jest promo przy czwartku -50 % :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Też uwielbiam kupować w lumpeksach. Zazwyczaj to robię jak jestem w swoim mieście rodzinnym, bo wiem gdzie iść. W Lublinie póki co nie udało mi się znaleźć fajnego, niemal wszystkie w których byłam to porażka :)

    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja także kupuję w lumpeksach, szczególnie teraz kiedy jestem w ciąży - nie opłaca mi się kupować nowych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  29. uwielbiam second handy :) wszystkie perelki z mojej szafy znalazlam wlasnie tam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Zazdroszczę osobom, które potrafią świetnie ubrać się kupując w lumpeksie. Ja nie potrafię nic wyszukać. :/

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja również zawsze lubiłam chodzić po lumpeksach, ale z czasem zmądrzałam i zaczęłam szukać naprawdę perełek, a nie 'aby kupić' :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Też ostatnio upolowałyśmy perełki,których nigdzie w sklepach nie spotkałyśmy :)
    Świetne bluzeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, ta różowa miała swój debiut w święta :)

      Usuń
  33. Kiedyś chodziłam częściej, teraz czasem mi się zdarza:) Mam kilka ulubionych ubrań z "z drugiej ręki". Piękna marynarka z metką topshopu, bluza GAPA, jeansy wranglera:D Oj po świętach muszę pójść na "łowy". Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zapomnij się pochwalić zakupami :D

      Usuń
  34. Moja mama potrafi znaleźć cudowne perełki w lumpeksie, ja jakoś nie mam do tego talentu albo szczęścia ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja mama znowu nie lubi lumpeksów.

      Usuń
  35. Ja również lubię buszować po lumpeksach, choć ostatnio nie bardzo miałam na to czas :(
    Teraz jednak szykuje mi się tydzień wolnego, więc na pewno po części spożytkuję go lumpeksowo :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Lubię kupować w second-handach. Po pierwsze - skoro ubranie przetrwało pierwszego właściciela w dobrym stanie, to jakoś jest ok - przetrwa i na mnie. Po drugie dzięki temu mam dostęp do ubrań np. z Anglii, w której o wiele łatwiej spotkać oryginalne i wyjątkowe ciuchy nawet w dużym rozmiarze. Zdarza mi się trafić rzeczy nowe (z metką) lub niemal nowe (stan "leżało w szafie i nie nosiłam"). W cenie, która nie zabija. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podpisuję się pod wszystkim, co napisałaś :)

      Usuń
  37. Moje ostatnie "znalezisko" to sweterek z wełny alpaki za 6 zł ;) Lubię lumpeksy, ale w Warszawie niestety ceny często są wygórowane a jakość marna :/ Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w Łodzi w niektórych sh też tak jest, dlatego lubię te małemiasteczkowe lumpeksy.

      Usuń
  38. Kiedyś wstydziłam się chodzić do lumpeksu, a gdy byłam już tam zaciągana to bałam się, ze spotkam kogoś znajomego. Obecnie, nie byłby to dla mnie duży problem bo można w takich sklepach znaleźć prawdziwe perełki za bezcen (póki co moja największa zdobycz to sweterek z Zara otrzymany w gratisie). Ze mną jest tylko taki problem, że nie umiem szukać i szybko się zniechęcam. Odrzuca mnie też trochę zapach i koty kurzu na podłodze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tym sh, do którego najczęściej zaglądam nie ma tego charakterystycznego zapachu ani kurzu na podłodze- jest czysto i przyjemnie ;)

      Usuń
  39. W SH można znaleźć perełki to prawda, trzeba jednak szukać i szperać! My również lubimy czasami się tam wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja także od wielu lat zaopatruję się w tego typu sklepach... i nie narzekam z tego powodu! Super rzeczy za (często) fajną cenę :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja też czasem buszuję, ale ja często się do tego nie nadaje. Jakoś nie umiem "grzebać".

    OdpowiedzUsuń
  42. Dobre oko podczas zakupów to podstawa :)

    OdpowiedzUsuń
  43. ja też jestem fanką kupowania używek - przecież często to co w sklepach nie jest warte swoich cen, SH to spora oszczędność pieniędzy :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, w sklepach cena znacznie przewyższa jakoś jakieś rzeczy

      Usuń
  44. Ja juz bardzo dawno nie bylam w sh, ale kiedys lubilam.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ostatnio nie uzupełniałam szafy w ogóle, ale nie mam problemu z ubraniami z SH, są różne, zwłaszcza, że takie polowanie w sh dodatkowo cieszy ze "zdobyczy"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wczoraj ucieszyłam się kolejny raz, bo udało mi się znaleźć kolejną, fajną bluzeczkę;D

      Usuń
  46. A ja jakoś nie mam szczęścia do second handów. Fakt, zdarzyło mi się kilka razy kupić coś oryginalnego (w sensie ciekawego), albo jakiś ładny sweterek, ale z drugiej strony najczęściej okazuje się, że dany ciuch ma jakąś wadę, z jakiegoś powodu ktoś go nie chciał :) Nie mówię tu o uszkodzeniach, ale np. ma dziwny fason i jest niewygodny, gryzie, na materiale widać mokre plamy kiedy się spocisz itp. itd. Nie polecam też kupowania ciuchów sportowych w second handach - odzież z materiałów funkcjonalnych nie może być prana w wysokich temperaturach, bo wtedy traci swoje właściwości.

    OdpowiedzUsuń
  47. Uwielbiam kupować w lumpkesach bo jak piszesz można znaleźć perełki w śmiesznych cenach. W lecie kupiłam sukienkę Villa i Zara za 1 zł :D Uwielbiam tez kupować ubranka dla dzieci, szczególnie te najmniejsze. Za 70-80 zł mam wielką siatę body, pajaców, spodenek itp. H&M, C&A, Zara, New Look i innych, podczas gdy w sieciówce tyle zapłaciłabym za 1-2 rzeczy.

    OdpowiedzUsuń

SZABLON BY: PANNA VEJJS.