Moich pierwszych 7 prac

, czwartek, 1 grudnia 2016
Jakiś czas temu w sieci pojawił się hashtag #MyFirst7Jobs. Polega on na opisaniu swoich pierwszych siedmiu prac. Bardzo lubię takie posty, ponieważ pozwalają poznać osoby, na strony których zaglądamy, a także mogą być niemałą dawką inspiracji i motywacji. Wpisy z tym hashtagiem pokazują, ile nauczyliśmy się w każdej pracy, jakie wnioski wyciągnęliśmy i jak wiele cennego doświadczenia zdobyliśmy. Dzisiaj to ja chciałabym Wam opowiedzieć o moich pierwszych siedmiu pracach.

1. Żyłka handlowca
Pierwsze pieniądze zarobiłam w szkole podstawowej, na rzeczach wyniesionych z domu. Naprawdę, jak dziś pamiętam wynoszone figurki, pojedyncze łyżeczki, na wpół zużyte kosmetyki mamy, czyli rzeczy o nikłej wartości, które następnie wystawiałam na ławce przed blokiem i sprzedawałam koleżankom i kolegom z podwórka za całe pięćdziesiąt groszy lub złotówkę. Mój sklepik długo nie funkcjonował, po uzbieraniu potrzebnej kwoty na upatrzoną wcześniej lalkę zwinęłam swój interes. Właściwie to koc, na którym wystawiałam przedmioty na sprzedaż. Nie jestem pewna czy ta praca mnie czegoś nauczyła, zyskałam jednak kilku nowych znajomych do zabawy. 
2. Stylistka paznokci
Odkąd pamiętam, zawsze bardzo lubiłam malować paznokcie i ozdabiać na wszelkie możliwe sposoby. Potrafiłam zmieniać kolor co dwa dni, kreślić fantazyjne wzory, misternie przyklejać cyrkonie i inne ozdoby. Paznokcie malowałam nie tylko sobie, ale też mamie i cioci, które robiły mi darmową reklamę i przysyłały swoje koleżanki. Miałam z tego dużo frajdy, bo robiłam to, co lubiłam i miałam z tego jeszcze jakiś grosz dla siebie co dla licealistki było naprawdę czymś. Niestety, poszłam na studia, rzadziej przyjeżdżałam w rodzinne strony, miałam mniej czasu, a więcej obowiązków i zaprzestałam malowania paznokci innym osobom. Dzisiaj jednak, po tylu latach, zastanawiam się czy nie udać się na kurs stylizacji paznokci, by na nowo móc zarabiać na tym, co ciągle sprawia mi taką radość. 
3. Wyrosły mi skrzydła
Serio! Co prawda sztuczne, z dykty i piór, ale lepsze takie niż żadne. Na studiach często dorabiałam sobie do kieszonkowego jako hostessa. Jednym z pierwszych zleceń była sprzedaż opłatków, sianka i świec, z których część dochodów przeznaczona była na prezenty dla dzieciaków z domu dziecka. Przez grudzień, aż do Świąt, przez kilka godzin dziennie chodziłam po centrum M1 w Łodzi w białej szacie, z aureolą we włosach i wspomnianymi skrzydłami na plecach, zaczepiając Bogu ducha winnych ludzi z prośbą o kupienie wigilijnego opłatka za jedyne 10,00 zł. Praca to nauczyła mnie przede wszystkim większej odwagi i śmiałości w kontaktach z ludźmi, a także radzenia sobie w wielu pokręconych sytuacjach. Naprawdę, ludzie potrafią być tacy dziwni...
4. Komisja wyborcza
Myślę, że kilkugodzinne siedzenie za biurkiem, wydawanie kart do głosowania, a następnie liczenie głosów podczas wyborów i spisywanie protokołów też można nazwać pracą. Tym bardziej, że dostawałam przecież za to wynagrodzenie. W tej pracy za wiele się nie nauczyłam, ale co się nasłuchałam o tym i o tamtym, z kim, dlaczego, po co i kiedy- to moje. 
5. Stażystka w szkole
Po studiach dostałam propozycję odbycia stażu w sekretariacie szkoły. Oczywiście, nie obyło się bez parzenia kawy i kserowania wszystkiego, co się da, ale mimo wszystko lubiłam tą pracę. Wszyscy byli dla mnie myli, traktowali mnie jak swoją, no i ten respekt w oczach gimnazjalistów ;) Chętnie dłużej bym popracowała w szkole niż te dziewięć miesięcy, które spędziłam na stażu, jednak los chciał inaczej. Czego się nauczyłam? Pomijając sprawy związane z prowadzeniem sekretariatu, ewidencją dokumentacji i podobnymi sprawami, to w głównej mierze asertywności, uprzejmego, aczkolwiek skutecznego stawiania na swoim. 
6. Praca w archiwum
Po stażu w szkole podjęłam pracę jako pomoc archiwisty. Pracowałam ze starszym i schorowanym panem, więc to na mnie spadły wszystkie fizyczne prace, np. ściąganie wypakowanych po brzegi kartonów, które zawsze, ale to zawsze musiały znajdować się na najwyższej półce. Wiele się jednak nauczyłam od Pana Bogusia, przede wszystkim większej dokładności, skrupulatności i porządku, a także zrobiłam kurs archiwisty.
7. Podstawy podstaw z księgowości
Od dłuższego czasu jednym z moich źródeł utrzymania jest praca asystentki do spraw księgowości. Do moich obowiązków należy sporządzanie książek podatkowych rozchodów i przychodów, korekt faktur oraz zestawienia kosztów. Praca wbrew pozorom łatwa i przyjemna, która zmotywowała mnie do dalszego kształcenia się, tym razem w kierunku rachunkowości. 

Tak wygląda moja droga zawodowa, której końca jeszcze nie widać i która krętymi ścieżkami prowadzi mnie w nieznane :)


29 komentarzy

  1. "Naprawdę, ludzie potrafią być tacy dziwni..." Jako przyszły psycholog wiem o tym aż za dobrze :D ~ Tyr Bralgu

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz już całkiem bogate doświadczenie w biznesie ;) Szczególnie ten sklepik na kocyku - super sprawa ;p Ja w podstawówce sprzedawałam koleżankom i kolegom breloczyki uplecione z żyłek i to po 4-5 zł. To był biznes życia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przedsiębiorczość mamy we krwi:D

      Usuń
  3. 7 prac jeszcze nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za młody jestem na siedem pierwszych prac. Poza tym nie wszystkie nadają się do publikacji. Polska uczy sztuki survivalu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z ostatnim zdaniem nie sposób się nie zgodzić;)

      Usuń
  5. Jak widać idziesz dalej w kierunku który lubisz :) oby tak dalej! Ja nie wyniosłam z domu rzeczy ale przed działka babci sprzedawalam ulotki haha. Zwinelam interes jak tata to zobaczył i dał mi dyche kupując wszystko. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Sporo tego, gdybym musiała robić ten tag to chyba musiałabym opisać 4 różne prace robione dla jednej firmy. Praca w archiwum musi być fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też byłam hostessą - przez 6 miesięcy w IKEA, chociaż czasami gardło wysiadało przy opowiadaniu nowym klientom o korzyściach, to i tak bardzo ciepło wspominam pracę z tak fantastyczną ekipą w Katowicach. I te obiadki <3

    OdpowiedzUsuń
  8. No to przeszłaś niezłą drogę do obecnego zawodu ;). A kurs stylistki- rób koniecznie! W końcu skoro można dorobić na pasji, why not? ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe mialas zajecia :) U mnie jeszcze siedmiu sie nie nazbieralo, raczej trzymam sie jednej ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze nawet dużo przeszłaś, prac. JA nawet żadnej nie zaczęłam. A bardzo chciałam iść, bo swój grosz jednak do skarbonki włożę. A u mnie KONKURS świąteczny, więc wpadaj na bloga i bierz udział. Bo na prawdę warto!
    http://malgosianablogu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Zrobiłabym ten tag gdyby nie fakt, że jeszcze nawet nie pracowałam. Najbardziej zachęcająco brzmi stylizowanie paznokci!

    http://sharpeee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj ja też się od nastolatki imałam różnych zajęć... z różnym skutkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też jeszcze nie dojechałam do pierwszych 7 legalnych prac :P pozdrawiam z Nowej Zelandii :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przymierzałam się dziś do tego tagu, ale jednak powstał wpis o czymś innym. Fajne prace miałaś :) Zwłaszcza pierwsza mnie urzekła - mama Cię nie nakryła? ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny tag,ale nie mogę go zrobić ,bo jeszcze nigdy nie pracowałam.Dzieci są naprawdę pomysłowe ja np.sprzedawałam karteczki,które kiedyś się zbierało.To był szał xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pamiętam te karteczki:D to była dopiero lekcja przedsiębiorczości i sztuki negocjacji:P

      Usuń
  16. Świetnie opowiedziane! Trzymam kciuki za odnalezienie tej właściwej drogi :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja miałam dopiero 5 prac, ale pewnie dlatego, że staram się utrzymać każdą z nich jak najdłużej :).

    OdpowiedzUsuń
  18. ja nie mam aż tylu na karku, na razie :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja zaczęłam pracę a studiach, no pomijając pracę w szkolnym sklepiku i mnóstwo wolontariatu wcześniej, ale za to nie było wynagrodzenia tylko mnóstwo doświadczenia:) A zarabianie na lalkę dla mnie wygrywa:D

    OdpowiedzUsuń
  20. ja już miałam tyle prac, że nawet ich nie zliczę :D ale dzięki temu zobaczyłam jaka praca jest dla mnie, a jaka już niekoniecznie :) pozdrawiam i obserwuje :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wiele rzeczy w życiu robiłem, ale nic nie przebije bycia aniołkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bogate doświadczenie zawodowe. Ciężko mi sobie siebie wyobrazić w archiwum, nie wiem jak ujarzmiłabym swoją energię;) Chyba, że ta praca wygląda inaczej, niż w moich wyobrażeniach. Poza tym lubię kontakt z ludźmi i mogłabym umrzeć od przebywania w samych papierach. Tym bardziej podziwiam:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Miło cię od tej strony poznać :). Moich 7 prac, chyba ich tyle nie było... Pomyśle nad takim wpisem.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ta Twoja pierwsza praca przypomniała mi, że też tak zaczynałem! :) Pamiętam, jak sprzedałem samochodzik brata za kulki od łożyska! Ale mi się dostało :)

    OdpowiedzUsuń

SZABLON BY: PANNA VEJJS.