Czego chciałabym się nauczyć od bohaterek serialu "Gotowe na wszystko"?

, czwartek, 5 stycznia 2017
Kilka dni temu zakończyłam maraton "Desperate Housewives". Drugi raz w życiu, w ciągu kilku tygodni obejrzałam wszystkie osiem sezonów. I chyba w trakcie trzeciego uzmysłowiłam sobie, że wiele chciałabym się nauczyć od głównych bohaterek tego serialu. Jeśli jesteście ciekawi czego dokładnie, zachęcam do zaparzenia sobie herbaty, zajęcia wygodnej pozycji na kanapie i przeczytania dzisiejszego wpisu. 

Zacznijmy od Susan, z którą łączy mnie najwięcej. Obie jesteśmy typowymi dziewczynami z sąsiedztwa, niezbyt dobrymi w kuchni, trochę ciapowatymi oraz wierzącymi w bajkowe "żyli długo i szczęśliwie". Czego mogłabym się nauczyć od kobiety prawie takiej samej jak ja? Jak już wspomniałam, Susan jest niezdarą, jaką i ja bywam, ale ona robi to z większym wdziękiem. Właśnie tego uroku, sprawiającego że każdy pędzi jej z pomocą, chciałabym się od niej nauczyć. I jeszcze umiejętności paplania na każdy temat, nawet z obcymi osobami. 
Lynette w moich oczach jest najsilniejszą, najodważniejszą z bohaterek. Z zadartą głową stawia czoło przeciwnościom losu, nie załamuje się, ostro walczy do samego końca. W oczach mojego taty również jestem taką silną kobietą, która da sobie radę w każdej sytuacji i która nie lubi rozczulać się ani nad sobą ani nad innymi, mówiąc im wprost, że mają spiąć d*pę i zacząć działać. Jednak do odwagi Lynette jeszcze trochę mi brakuje. Od tej bohaterki chciałabym chyba nauczyć się najmniej, bo prawdę powiedziawszy chciałabym tylko mieć jej namiastkę ambicji ( moim zdaniem bohaterka jest zbyt ambitna, dlatego mnie wystarczyłaby garstka ) oraz przedsiębiorczości i gospodarności. 
Nie zrozumcie mnie źle, jestem kobietą lubiącą dbać o siebie, ale czasami miewam gorsze dni, kiedy jedyne na co mam siły, to umycie zębów, związanie włosów w rozczochrany kok i wciągnięcie dresów na cztery litery. Podejrzewam, że Gabrielle również miewa takie dni, jednak nawet wtedy nie pozwala sobie na to, aby zrezygnować z treningu, nie ułożyć włosów czy nie zrobić delikatnego makijażu. I tego samozaparcia w dbaniu o siebie, zwłaszcza w te gorsze dni, chciałabym się od niej nauczyć. Czego jeszcze? Jak Gabi chciałabym ( częściej ) stawiać na swoim, być równie mocno zdeterminowana, uparta, a czasami także pyskata jak ona. Jej seksapilu i umiejętności manipulacji mężczyzn też mogłabym się nauczyć. 
Bree jest damą, w każdym znaczeniu tego słowa. Od niej chciałabym przede wszystkim nauczyć się klasy i elegancji, które ją najmocniej charakteryzują, a także trzymania nerwów na wodzy oraz zorganizowania. Jak ona, z godnością chciałabym znosić przeciwności losu. W trudnych sytuacjach chciałabym jak ona umieć zachować zimną krew i znajdować rozwiązanie każdej sytuacji. Nie pogardziłabym też jej umiejętnościami kulinarnymi.

Cztery kobiety tak bardzo różne od siebie, a jednocześnie posiadające wiele wspólnego. Choć nierzeczywiste i mocno przerysowane, nie sposób nie dostrzec, jak wiele wartości ( lojalność, wspieranie i poświęcenie dla bliskich, wierność, odwaga, siła ) od "Gotowych na wszystko" można przyjąć i wykorzystać w prawdziwym życiu. 

PS 1. W przygotowaniu post o tym, czego od bohaterek "Desperate Housewives" nauczyć bym się nie chciała.
PS 2. Zdjęcie zapożyczyłam z wyszukiwarki Google. 

23 komentarze

  1. Serial znam raczej z tego, że jest znany ;) Kiedyś może obejrzałam ze dwa odcinki, ale ledwo pamiętam fabułę, a co dopiero kreację bohaterek. Jednak to ciekawe, że pochyliłaś się nad postaciami i potrafisz dostrzec, co cię w nich inspiruje. Cóż człowiek uczy się całe życie, także z seriali :) Powodzenia w pielęgnowaniu cech, które podziwiasz w bohaterkach.
    /Pozdrawiam,
    Szufladopółka

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś obojętnie przechodziłam obok tego serialu, ale chyba włączę sobie dziś pierwszy odcinek ;) Dawno w wakacje oglądałam non stop Supernatural. Odcinek za odcinkiem. 7 sezonów. Magia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tego serialu widziałam pojedyncze odcinki, jednak to nie moja bajka ;)

      Usuń
  3. Uwielbiałam ten serial <3 Też muszę sobie zrobić maraton :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja nie ogarniam tego serialu także tego;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwielbiam Gabrielle - walczy o swoje, ma cięty język i dba o siebie choćby się waliło i paliło :P Zawsze denerwowała mnie Susan - to chyba przez jej niezdarność i naiwność po prostu jej nie lubiłam. Mimo, że "Gotowe na wszystko" są moim ulubionym serialem ever (pisałam o tym kiedyś post: http://youcancallmeann.pl/2016/10/05/subiektywny-poradnik-serialowy/ ), to wiedza, że główne bohaterki nie pałają do siebie sympatią poza planem trochę kolidowała z odbiorem całości.. Pozdrawiam, www.youcancallmeann.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę nie przepadały za sobą poza ekranem? nigdy bym nie pomyślała

      Usuń
  6. Ja jestem połączeniem Gabi i Bree :D ale na pierwszy rzut oka można mnie ocenić na Susan :p

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam namiętnie ten serial ;-))

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Tobą. Oglądałam ten serial chyba jeszcze w liceum, albo na początku studiów i już wtedy te babki bardzo mi imponowały

    OdpowiedzUsuń
  9. Może to zabrzmi banalnie, ale świetny pomysł na wpis! Raz w życiu chciałam być taka jak bohaterka książki, odważna i zręczna jak Cirilla z Wiedźmina, ale ostatecznie nie skończyła zbyt dobrze. W filmach zwykle zazdroszczę wszystkim pięknie śpiewającym kobietom, ot taka słabość do ładnych głosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, pozwalam go podkraść:D

      Usuń
  10. Dawno nie oglądałam, ale najbardziej lubiłam Gabrielle :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja całe życie miałam tak ze "Stowarzyszeniem Wędrujących Dżinsów". żadna inna książka/film nie wpłynęła tak na kształtowanie mojej osobowości.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham ten serial. Najbardziej lubię Susan i Gabi, w nich odnajduję cząstkę siebie. Choć bardziej jestem podobna do Susan. Nie podoba mi się zakończenie, bo za banalne i to, że uśmiercili Mikea.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moim zdaniem do zakończenia mogliby wprowadzić więcej dramatyzmu, nie tylko poprzez uśmiercenie Mike'a.

      Usuń
  13. Świetnie to opisałaś, wprost idealnie! aż mam ochotę przysiąść do maratonu, a tu tyle obowiązków he he :D. Ja z kolei najbardziej się utożsamiam z Gabrielle i Bree :)

    https://happinesscolection.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zauważyłam, że wiele z nas najbardziej utożsamia się właśnie z nimi:P

      Usuń
  14. Fajny pomysł na wpis :) Nigdy nie skończyłam tego serialu...może trzeba do niego wrócić?:>

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy jakoś nie ciągnęło mnie do serialu Gotowe na wszystko. Pobieżnie oglądałam jedynie niektóre odcinki - za to Seks w wielkim mieście znam chyba doskonale każdy odcinek :)

    OdpowiedzUsuń

SZABLON BY: PANNA VEJJS.